- 19 sierpnia, 2025
- admin
- 0 komentarzy
- 298 Wyświetleń
- 0 Polubień
- Wasze Sprawy
Czy spółka TAURON SPRZEDAŻ zna z góry wyroki sądu?
Do naszej redakcji zgłosiła się czytelniczka z Wrocławia, która otrzymała pismo z firmy Tauron Sprzedaż. Spółka domagała się od niej zapłaty za energię elektryczną – zdaniem czytelniczki całkowicie bezpodstawnie. Kobieta postanowiła się odwołać, licząc na wyjaśnienie sprawy i rzetelną analizę. Odpowiedź, jaką otrzymała, wprawiła ją w osłupienie.
W piśmie Tauron poinformował, że podtrzymuje swoje roszczenie, a dodatkowo ostrzegł: „Jeśli nie zapłaci Pani należności, przekażemy sprawę do sądu. Narazi to Panią na dodatkowe koszty.”
Na pierwszy rzut oka to zwyczajne ostrzeżenie, które firmy często wysyłają w podobnych sytuacjach. Ale czy na pewno?
Kto płaci koszty procesu?
Zgodnie z obowiązującymi przepisami – a dokładnie zasadą odpowiedzialności za wynik procesu określoną w Kodeksie postępowania cywilnego – koszty sądowe ponosi strona przegrywająca sprawę. Oznacza to, że jeśli sąd uzna roszczenie Tauronu za bezzasadne, to właśnie spółka będzie musiała pokryć koszty procesu, a nie konsument. Tymczasem sformułowanie użyte w piśmie spółki sugeruje, że każdy, kto odważy się nie zapłacić żądanej kwoty, automatycznie narazi się na dodatkowe wydatki sądowe.
A to nieprawda.
Czy Tauron zna wyroki sądu z góry?
Rodzi się więc pytanie: skąd Tauron wie, że wygra każdy spór sądowy? Czy spółka zakłada z góry, że konsument nie ma żadnych szans? A może po prostu liczy na to, że groźnie brzmiąca formułka zadziała psychologicznie i zniechęci do walki o swoje prawa?
Taki sposób komunikacji może wprowadzać w błąd i wywoływać u przeciętnego konsumenta fałszywe przekonanie, że opór jest daremny. Dla wielu osób, które nie mają wiedzy prawniczej ani doświadczenia w sporach sądowych, to wystarczający argument, by zapłacić – nawet jeśli są przekonane o swojej racji.
Nierówność stron
Relacja między dużą korporacją a indywidualnym konsumentem już sama w sobie nie jest równa. Firma dysponuje zapleczem prawnym, procedurami i doświadczeniem, a klient często nie wie, gdzie szukać pomocy. W takiej sytuacji każde nieprecyzyjne czy jednostronnie przedstawione sformułowanie może działać jak narzędzie nacisku.
Eksperci prawa konsumenckiego podkreślają, że takie praktyki mogą stanowić działanie wprowadzające w błąd w rozumieniu ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Używanie sformułowań sugerujących, że koszty sądowe zawsze poniesie klient, to nie tylko nadużycie, ale i przykład wykorzystywania niewiedzy prawnej konsumentów.
Co może zrobić konsument?
Przede wszystkim – nie ulegać presji. Jeśli otrzymamy pismo z podobną treścią, warto:
- sprawdzić dokładnie, na jakiej podstawie firma domaga się zapłaty,
- skonsultować sprawę z prawnikiem lub rzecznikiem konsumentów,
- pamiętać, że to sąd decyduje o zasadności roszczenia i o tym, kto ponosi koszty procesu.
Każdy konsument ma prawo bronić się przed nieuzasadnionymi roszczeniami i nie powinien bać się sądu tylko dlatego, że w piśmie od wielkiej spółki użyto mocnych słów.
Głos redakcji
Pytanie, czy Tauron zna z góry wyroki sądu, pozostaje otwarte. Jedno jest pewne: używanie tak sformułowanych komunikatów wobec klientów balansuje na granicy wprowadzania w błąd. A granica ta – w interesie uczciwych relacji między przedsiębiorcami a konsumentami – powinna być przestrzegana z największą starannością.
Jak zawsze czekamy na Wasze sygnały i ciekawe informacje pod adresem mailowym: skarga.com@gmail.com
lub numer telefonu:533 666 911



Zostaw komentarz