- 29 sierpnia, 2026
- admin
- 0 komentarzy
- 149 Wyświetleń
- 0 Polubień
- Aktualności
Kierowca z dzieckiem czekał 20 minut przed zamkniętą stacją MOL. Pracownicy zniknęli na zapleczu, nie udzielając żadnych informacji
Radziszewo (Stare Brynki 25), woj. zachodniopomorskie
Czy stacja paliw czynna przez całą dobę może po prostu przestać obsługiwać klientów bez jakiejkolwiek informacji? Takie pytanie nasuwa się po zdarzeniu, którego uczestnikiem był dziennikarz portalu Skarga.com podczas powrotu znad morza.
Do sytuacji doszło w nocy z 26 na 27 sierpnia na stacji paliw MOL zlokalizowanej przy ul. Stare Brynki 25 w Radziszewie. Około godziny 23:30 nasz kierowca, świadomie wybierając tę lokalizację z uwagi na wieloletnie korzystanie z sieci MOL, zjechał z trasy prowadzącej do Wrocławia. W baku pozostawała niewielka ilość paliwa, jednak zapas pozwalał jeszcze na dojazd do wybranej stacji.
Na miejscu okazało się, że wejście zostało zastawione tablicą z napisem „Chwilowo nieczynne. Przepraszamy”. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że przez szybę wyraźnie było widać dwóch pracowników znajdujących się za kasami.

Kierowca postanowił poczekać, uznając, że chodzi jedynie o krótkie rozliczenie kas lub zmianę obsady. Samochód został ustawiony przy dystrybutorze, pistolet paliwowy znajdował się już we wlewie paliwa, a cała procedura tankowania miała rozpocząć się natychmiast po wznowieniu obsługi.
Minuty jednak mijały.
Po około dwudziestu minutach oczekiwania sytuacja nie tylko się nie zmieniła, ale stała się jeszcze bardziej niezrozumiała. Dwaj pracownicy, zamiast otworzyć stację lub przekazać klientom jakąkolwiek informację, opuścili stanowisko kasowe i udali się na zaplecze, pozostawiając punkt sprzedaży całkowicie pusty.
W tym czasie przy naszym dziennikarzu znajdowała się jego dziewięcioletnia córka, która pilnie potrzebowała skorzystać z toalety. Brak jakiejkolwiek informacji o przewidywanym czasie otwarcia zmusił ojca do odejścia z dzieckiem poza teren stacji, aby mogło załatwić potrzebę fizjologiczną.
Po powrocie sytuacja nie uległa zmianie. Stacja nadal pozostawała zamknięta, obsługi nie było widać, a klienci nadal nie wiedzieli, kiedy będą mogli zatankować paliwo.
Ostatecznie zdecydował się opuścić stację i kontynuować podróż do kolejnego punktu sprzedaży paliw. Jak relacjonuje, paliwa wystarczyło jedynie dzięki niewielkiej rezerwie, jednak dalsza jazda wiązała się już z realnym ryzykiem zatrzymania pojazdu.
Największe zdziwienie budzi jednak nie sam fakt chwilowego zamknięcia stacji. Każda placówka może wymagać krótkiej przerwy technicznej lub rozliczenia zmiany. Kontrowersje wywołuje przede wszystkim całkowity brak komunikacji z klientami.
Nie pojawiła się żadna informacja określająca przewidywany czas przerwy. Pracownicy, widząc oczekujących klientów, nie wyszli nawet do okienka nocnego, aby wyjaśnić sytuację. Nie padło ani jedno słowo: czy przerwa potrwa dwie minuty, dziesięć czy godzinę.
W przypadku stacji paliw położonej przy jednej z głównych tras prowadzących znad morza takie zachowanie może mieć poważne konsekwencje. Wielu kierowców planuje tankowanie z wyprzedzeniem i przyjeżdża tam z niewielkim zapasem paliwa. Dla rodzin podróżujących z dziećmi dostęp do toalety również stanowi podstawową potrzebę.
Sprawa pokazuje, że nawet krótka przerwa organizacyjna wymaga właściwej komunikacji z klientami. Trudno zaakceptować sytuację, w której pracownicy widzą oczekujących kierowców, lecz nie przekazują im żadnej informacji i pozostawiają ich w całkowitej niepewności.
Portal Skarga.com skierował do przedstawicieli sieci MOL pytania dotyczące obowiązujących procedur oraz tego, czy opisane zachowanie pracowników było zgodne ze standardami obowiązującymi w spółce.



Zostaw komentarz