POLICJANCI POZNAŃSKIEJ DROGÓWKI MIELI ZNALEŹĆ OKAZJĘ I WMÓWIĆ USZKODZENIE SZYBY INNEMU KIEROWCY. DZIŚ SIEDZĄ NA ŁAWIE OSKARŻONYCH. Przesłuchanie świadków.

Przed Sądem Rejonowym Grunwald i Jeżyce odbyła się kolejna rozprawa byłego naczelnika poznańskiej drogówki i trzech byłych policjantów. Na rozprawie Sąd przesłuchał dwóch świadków, funkcjonariuszy policji, którzy chcieli sprawę załatwić w uczciwy sposób czyli na podstawie prawa i w jego granicach.

O sprawie pisaliśmy:

BYŁY NACZELNIK I TRZECH BYŁYCH JUŻ POLICJANTÓW POZNAŃSKIEJ DROGÓWKI STANĘŁO PRZED SĄDEM

Całe zdarzenie było próbą wrobienia niewinnego kierowcy w uszkodzenie przedniej szyby nieoznakowanego pojazdu policji i miało miejsce 2 maja 2019 r. Wtedy żadna z osób korzystających z nieoznakowanego pojazdu marki BMW nie chciała się przyznać do jej uszkodzenia. Winą mieli obarczyć przypadkowego kierowcę samochodu ciężarowego tzw. w żargonie policji „ciężarka”, któremu chcieli zarzucić, że to spod jego kół wypadł kamień rozbijając szybę w policyjnym radiowozie.

Sprawa rozbitej szyby doprowadziła w rezultacie  do oskarżenia trzech byłych już policjantów
Pawła S. odpowiedzialnego za tabor, Pawła K. i Macieja K., którzy zdaniem prokuratury mieli wiedzę na temat uszkodzonej szyby oraz byłego naczelnika Przemysława K., który wg śledczych także posiadał wiedzę o tworzeniu  fałszywych dowodów przez podległych mu funkcjonariuszy. Pierwsza rozprawa odbyła się w lutym br. W czwartek 12 maja 2022 r. odbyła się druga rozprawa, na której przesłuchano dwóch świadków, funkcjonariuszy policji.

Link do sprawy można obejrzeć na kanale Piękna i Bestia TV

Pierwszy z nich zeznał Krzysztof G. Cała sytuacja zaczęła się od wykonania obsługi codziennej pojazdu służbowego BMW, w której ujawniliśmy pękniętą szybę czołową pojazdu, która była umiejscowiona na wysokości lusterka wstecznego po stronie dysponenta czyli pasażera pojazdu. Pęknięcie miało ok. 10-15 cm długości. Była to pojedyncza rysa pozioma. Na tę okoliczność dokonaliśmy odpowiednich wpisów w notatnikach służbowych oraz w kontrolce radiowozu. Informacja poszła też do kontrolnego, który nas odprawiał. Informacja poszła również do kierownika referatu. W następnym dniu roboczym po majówce, do pokoju przyszedł Paweł S. przyniósł ze sobą notatkę sporządzoną przez Jacka, miał ze sobą oryginalną kontrolkę oraz duplikat kontrolki radiowozu. Paweł S. zwrócił się do nas byśmy przepisali kontrolkę nie wpisując uszkodzenia pękniętej szyby. Jacek stwierdził, że nic takiego robił nie będzie.

Krzysztof G. i Jacek L. dali do zrozumienia, że nie pójdą na żadne matactwa. Wtedy już bez ich wiedzy  rozpoczęło się polowanie na „jelenia”. Maciej K. i Paweł K. oskarżeni w sprawie zatrzymali kierowcę samochodu ciężarowego. Usiłowano mu wmówić, że to z jego auta wyleciał kamień, który uderzył w przednią szybę radiowozu i spowodował jej uszkodzenie. Kierowca mandatu nie przyjął, a dla policjantów zaczęły się kłopoty. O sprawie zrobiło się głośno, co nie uszło uwadze Biura Spraw Wewnętrznych, które zaczęło badać całe zdarzenie.

Kiedy we wrześniu dowiedziałem się , że Biuro Spraw Wewnętrznych interesuje się sprawą szyby, na korytarzu usłyszałem, że doszło jednak do zrobienia kolizji z tą szybą. Skontaktowałem się przez komunikator WhatsApp z naczelnikiem Przemysławem K. prosząc o spotkanie. Spotkaliśmy się na parkingu przy sklepie Tesko. Przedstawiłem mu tą sytuację. Pan Przemysław K. stwierdził, że wiedział
o tej sytuacji ale zbyt daleko to zaszło i musi w tym tkwić. Zasugerował przepisanie notatnika, żeby nie było jakiegoś punktu zaczepienia. –
opowiadał Krzysztof G.

Na przesłuchaniu dodał również, że był rozczarowany rozmową z naczelnikiem Przemysławem K.
i chciał jak najszybciej zakończyć rozmowę. Po tym spotkaniu doszło do kolejnych zdarzeń. Dowiedział się, że ich notatniki są poszukiwane. Jacka notatnik zaginął, a jego był zamknięty w skarbczyku. Na polecenia naczelnika miał przynieść swoją notatkę. Zaniosłem ten notatnik. Powiedziałem, że mogą sobie robić z nim co chcą ale i tak go nie przepiszę. Następnego dnia podszedł do mnie naczelnik mówiąc, że mojego notatnika nie ma i dobrze, gdybym za dużo nie pamiętał – dodał.

Na rozprawie przesłuchano drugiego świadka Jacek L., który zgłosił fakt pękniętej szyby
w nieoznakowanym BMW, zeznał: Było to już we wrześniu zadzwonił do mnie Krzysztof i powiedział, że do Wydział Ruchu Drogowego przyszły wezwania na przesłuchania do BSWP w sprawie tej uszkodzonej szyby. Potem Krzysztof jeszcze kilkukrotnie ze mną rozmawiał, i w czasie jednej z rozmów powiedział, że rozmawiał o tej sprawie z naczelnikiem Przemysławem K., a ten powiedział mu, że dobrze by było żebyśmy we dwóch przepisali notatki. Po kilku dniach przyszedł do nas Paweł S. i powiedział, że mamy przepisać tą naszą kontrolkę ale bez wpisu o ujawnieniu uszkodzenia. Powiedział, że jak wypiszemy kontrolki to mamy wziąć ten samochód pojechać na miasto i znaleźć okazję żeby zgłosić, że został ten samochód uszkodzony przez jakiś na przykład kamień, który wyleciał spod kół innego pojazdu. Jednoznacznie z Krzysztofem powiedzieliśmy, że nie zrobimy tego ani też nie przepiszemy kontrolki ani nie sfingujemy tego zdarzenia – opowiadał Jacek L.

Na czwartkowej rozprawie pojawiło się dwóch z czterech oskarżonych, były policjant Paweł S., który podczas śledztwa przyznał się do zarzucanych mu czynów. Jednak na pierwszej rozprawie częściowo zmienił wyjaśnienia mówiąc, że jego przesłuchanie w prokuraturze odbyło się w nietypowych okolicznościach, chaotycznie, a to z uwagi na to, że przebywał on wtedy na urlopie i pani prokurator również szykowała się do urlopowego wyjazdu. Jego zdaniem wypowiedzi zostały na skutek tego źle zanotowane. Natomiast na drugiej rozprawie sądowej Paweł S. wykazywał, że nie mógł wydać polecenia i kazać policjantom szukać „ciężarka” bo nie był ich przełożonym.

Natomiast były naczelnik Przemysław K. oskarżony o niedopełnienie obowiązków konsekwentnie zaprzecza stawianym mu zarzutom. Na rozprawie, która trwała 3 godziny strona oskarżona oraz ich obrońcy głównie skupieni byli na pierwszym świadku Krzysztofa G. Próbowali wykazać, że Krzysztof G. był z nimi skonfliktowany i to dlatego próbuje ich pogrążać.

Dwóch pozostałych oskarżonych nie pojawiło się na rozprawie.

Aleksandra Madej